Sięgnęła do zamka. To śmieszne, pomyślała. Ale

zdeklarowanym samotnikiem. Siedział obok niej, ale czuła, jakby
że nie akceptuje Gallaghera.
Instynkt podpowiadał jej, by nie przyjmować ofertyW
- Gdzie byłeś? - prawie krzyknęła na niego, czując, jak

Diaz był pozbawiony romantyzmu. Żadnych słodkich słówek,
pozwalała sobie na rozpraszanie się: zacisnęła zęby i ekspresowo
gorący kubek i wciągnęła aromatyczną parę. Patrzyła w deszcz,
ze stosami poduszek, z miękkim dywanem pod stopami, z
ciężkiego uderzyło ją w plecy, wbijając z powrotem w ziemię. Potem
- Obrzydliwe! - skrzywiła się Milla i wzdrygnęła, wyobrażając
sprawdzenia uwagi i refleksu na trudnej drodze. Pozostawał
- Mówiłem ci, zrobiłem rekonesans.
nogi, zaciskając pięści.

Dane'a.

może być sporym problemem. Ledwie pamiętała czasy, w których nie
dobrego, tylko dlatego, że pozwoliłaś sobie odebrać Justina? - zapytał,
okresie znajdowali się w zupełnie innym, bezpiecznym miejscu.

przyjęli do wiadomości.

twarze znalazły się bardzo blisko siebie. Jessica wbiła wzrok w jego oczy.
- Ja w tym czasie zadzwonię do włoskiej restauracji i zamówię
- Kelsey, łżesz.

osobistą krucjatę. Otworzyła oczy tylko po to, by odszukać wzrokiem

- Ta walka będzie inna niż poprzednio. Ale...
wchodziły do szatni.
będziesz mnie lubić. Oczywiście, nie będziesz mogła